W dniu 26 lutego br. odbyło się oczekiwane spotkanie z historykiem miasta poświęcone dziejom Kętrzyna oraz przemianom przestrzeni miejskiej. Pan Tadeusz Korowaj zaprezentował „te same miejsca w nowych odsłonach” – czyli zestawienie archiwalnych fotografii ze współczesnymi ujęciami miasta, co pozwoliło dostrzec zarówno zachowaną ciągłość urbanistyczną, jak i dynamiczny rozwój współczesnego Kętrzyna.
Nasz historyk ( chyba tak możemy już mówić o Panu Tadeuszu) – opowiedział między innymi o genezie neogotyckiego gmachu przy pl. Grunwaldzkim. Budynek powstał w latach 1894–1895 jako reprezentacyjna siedziba administracji powiatowej (wówczas Kreis Rastenburg). Zaprojektowany przez niemieckiego architekta Heinricha Reinhardta, nawiązuje stylem do architektury krzyżackiej – charakterystyczna czerwona cegła, strzeliste detale i monumentalna bryła do dziś podkreślają jego urzędowy charakter. Ciekawostka- na narożniku budynku wciąż można odnaleźć wykutą datę „1894” – świadectwo początku budowy.
Duże zainteresowanie wzbudziła historia pomnika poległych, który stanął przed budynkiem w 1897 roku. Upamiętniał mieszkańców powiatu poległych w wojnach prusko-austriackiej i prusko-francuskiej. Po II wojnie światowej pomnik zniknął, ale… historia lubi niespodzianki. W 2003 roku, podczas prac przy parkingu, odkryto jego fundamenty oraz kapsułę czasu – cichą „wiadomość do przyszłości”. Kapsuła trafiła do Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego i dziś przypomina, że każde pokolenie chce zostawić po sobie ślad. Pan Tadeusz opowiedział o przemianach budynku po 1945 roku – o zmianach administracyjnych, rozbudowie w 1959 r. i ciągłości funkcji, którą gmach pełni nieprzerwanie od ponad 130 lat.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje wychowanek Krzysztof A. (grupa IV internat), który z dużym zaangażowaniem włączył się w rozmowę i bez wahania odpowiedział, m.in. na pytanie o aktualnego starostę powiatu. Jak widać, historia historią, ale współczesność też jest pod kontrolą!
Spotkanie miało nie tylko wymiar edukacyjny, ale i integracyjny. Pokazało, że dbanie o lokalną historię wcale nie musi być patetyczne – może być ciekawe, zaskakujące, a czasem nawet detektywistyczne. A nasza „mała ojczyzna”? Warto ją znać – bo wtedy spacer po mieście to już nie tylko droga do sklepu, ale podróż w czasie.
G. Makowska
Fotografie – prywatne archiwum Pana Tadeusza Korowaja





